Pewnego majowego poranka w 2012 roku, ponad 100 policyjnych oficerów wtargnęło do domu w Wiesbadenie w Niemczech, gdzie planowano ogromny napad obejmujący trzy kraje i kilka hurtowni, firm i galerii sztuki. Celem akcji było ujęcie dwóch mężczyzn oskarżonych o zaplanowanie wielomilionowego sfałszowania pierścionka.

Tożsamość aresztowanych, w wieku 41-67,  nie została ujawniona, a obecnie czekają oni na rozpoczęcie procesu. Blisko 1000 podrobionych obrazów i dokumentów odnalezionych w maju ukazują skalę obejmującą  zaplanowaną operację. Niemiecka policja twierdzi, że mężczyźni sprzedali ponad 400 sfałszowanych obrazów należących do artystów rosyjskiej awangardy: Kandinsky, Malevich i Jawlensky.
Niemiecka policja federalna opisuje swoją obławę jako „wielki cios” dla międzynarodowego rynku fałszerskiego. Jednak nie popadajmy w skrajność. Dwie dekady wcześniej, policja zaobserwowała wzrost napływu podrobionych obrazów rosyjskiej awangardy, napędzany przez estetykę, ekonomię i komunistycznych polityków. Obrazy z tej epoki – obejmujące lata 1890-1930 – okazały się stosunkowo łatwe do sfałszowania, mimo ostatnich osiągnięć w medycynie sądowej. Ale dlaczego Rosja i dlaczego właśnie teraz ?
Domy aukcyjne i muzea, zazwyczaj przed dokonaniem zakupu, poddają dzieła sztuki rygorystycznym testom i analizom, ale  prace artystów awangardy rosyjskiej stanowią nie lada wyzwanie.

Po pierwsze,  burzliwy XX wiek sprawia, że eksperci mają trudności z ustaleniem pochodzenia –  brak certyfikatów oraz pokwitowań wszelkich sprzedaży, które uwierzytelniają autentyczność dzieła są podstawowym problemem. W przypadku wielu awangardowych dzieł sztuki, dokumenty te zostały zniszczone, a ich podrobienie okazuje się stosunkowo bardzo łatwe.  Podczas ostatniej akcji niemieckiej policji takie podrobione certyfikaty zostały odnalezione przy 1000 dziełach sztuki.
Po ustaleniu pochodzenia obrazów, eksperci analizują kompozycję – zadanie, które łączy zarówno estetyczną jak i naukową ekspertyzę. Ultrafioletowe lampy, prześwietlenia rentgenowskie i podczerwieni są najczęściej używanymi narzędziami, pozwalają śledczym odkryć, gdzie została nałożona świeża farba oraz ujawniają oryginalne szkice artysty pod warstwą lakieru.
‘Jeżeli dostrzegasz zmiany pod gotową kompozycją, to jest dobry znak,  że ta praca prawdopodobnie nie jest kopią’ twierdzi dr Francesca Casadio, dyrektor Instytutu Sztuki w Chicago. „Jeżeli ktoś coś kopiuje,  nie wprowadza żadnych poprawek, nie usuwa zmian, czy też nie zaczyna malować od nowa”.

malewicz

Jeden z podrobionych obrazów, które zostały odnalezione w Wiesbaden. Było oznakowane jako „Kazimir Malevich — Supremus”.

Trzy lata temu, Steven Saverwyns, badacz pracujący w Królewskim Instytucie Dziedzictwa Kulturowego w Brukseli, używając metody spektroskopii Ramana udowodnił, że 6 obrazów uważane za dzieła rosyjskiej awangardzistki Liubovy Popova są podrobione. Spektroskopia Ramana to metoda, w której fotony skierowane są w kierunku obrazu, aby określić skład chemiczny.
W tej sprawie, Saverwyns znalazł pigment w rzekomych pracach Popova, których artystka nie mogła użyć, ponieważ zostały one opatentowane po jej śmierci. To właśnie tutaj, w najmniejszych detalach, fałszerze popełniają błędy.
„Potrzeba dużych umiejętności i włożyć wiele wysiłku w stworzenie bardzo realistycznego, estetycznie dokładnego obrazu” mówi Casadio w telefonicznym wywiadzie z The Verge. „Ale widoczne jest trochę niechlujstwo w gromadzeniu pigmentów. Wiele materiałów, które znajdujemy w podróbkach, zostały opatentowane długo po śmierci artystów”.
Lecz problem z rosyjskim awangardzistą Kandyńskim jest taki, że wiele materiałów używanych przez niego, są w użytku po dziś dzień. Casadio twierdzi, że fałszerze stają się coraz bardziej wyspecjalizowani, przykładają więcej uwagi w doborze pigmentów kierując się ich historycznymi aspektami.

Nastąpił także wzrost fałszowania dzieł sztuki w Rosji, zarówno ze względu na wysokie ceny oraz  dogodną estetykę. W przeciwieństwie do starszej, realistycznej sztuki, obrazy Kandyńskiego oraz jemu współcześni – z geometrycznymi kompozycjami i abstrakcyjnymi formami – są zdecydowanie łatwiejsi do skopiowania.
“Największy problem sprawia maniera” twierdzi William MacDougall, dyrektor londyńskiego Domu Akcyjnego MacDougall’s, gdzie sprzedaje dzieła rosyjskich artystów. „Trudniej jest zrobić replikę Rembrandta, ale o wiele prościej jest namalować czarny kwadrat i przekonywać wszystkich, że jest to awangarda”.
Upadek komunizmu przyczynił się w pośredni sposób do rozwoju awangardowego czarnego rynku. Józef Stalin, który doszedł do władzy w połowie lat 20.,  zastosował sankcję dyscyplinarną w stosunku  Malevicha oraz innych artystów, krytykując ich prace jako „burżuazyjne” oraz rekwirując wiele ich dzieł.  Gdy Rosja zliberalizowała swoją ekonomię w latach 90., Malevich i artyści jemu współcześni zyskali wyższy status wśród moskiewskich bogaczy, a ich ceny poszły w górę. Według oszacowań MacDougall’a, ceny prac awangardzistów wzrosły „od 800 do 900 procent” w przeciągu 20 lat.
Fala rosyjskich falsyfikatów sprawiła, że kupcy stali się ostrożniejszy – MacDougall twierdzi, że w domu aukcyjnym odrzuca  około 80% ze wszystkich prac, które otrzymuje – choć nie wydaje się, by to miało większy wpływ na ceny rynkowe. W ostatnim miesiącu, klienci wydali więcej niż 76 milionów dolarów na serie rosyjskich dzieł sztuki na aukcjach w samym Londynie,  jest to najwyższa odnotowana kwota w ciągu pięciu lat.

czarny rynek

Nie wystarczy tylko analiza chemiczna. Potrzebna jest także głębsza wiedza kontekstowa – jednocześnie trzeba znać dorobek artysty oraz osiągnięcia jego epoki – co pozwala ustalić czy dany materiał mógł być w użyciu w określonym czasie.
“Wszystkie analizy, które zrobisz, są bardziej  lub mniej bez znaczenia, w momencie gdy brak Ci wiedzy historycznej dotyczącej materiałów” twierdzi dr Nichloas Eastaugh, dyrektor Art Access and Research. „Możesz znać datę pierwszego użytkowania danego materiału, ale nie wiesz, kiedy tak naprawdę został odkryty i rozpowszechniony na szeroką skalę przed jego opatentowaniem.”
Jest istotna różnica między identyfikacją fałszerstwa, a uwierzytelnieniem autorstwa. Można ustalić chemicznie czy praca mogła zostać namalowana przez Kandyńskiego, ale nadal potrzebni są eksperci do potwierdzenia takich informacji.
“Nie istnieje taka dziedzina nauki, która mogłaby potwierdzić czy pewien artysta coś namalował” wyjaśnia Cassadio. „Ciągle potrzebujemy znawcy do uwierzytelnienia – kogoś, kto jest obeznany z pracami artysty oraz widział setki jego dzieł. Więc musi być równowaga między tymi dwiema dyscyplinami”.

Badacze próbują przechylić skalę w kierunku nauki, podnosząc nową filozofię dyskusji w społeczności kuratorów sztuki. W ostatnich latach, nauka komputerowa rozwinęła algorytmy zdolne przypisywać autora do obrazu opierając się na  wzorach pociągnięcia pędzla, teksturze i innych cechach. Chodzi o to, by programować komputery tak, by za pomocą ‘odcisku palca’ mogły rozpoznać artystę, aczkolwiek to pozostawia wiele do życzenia.
Pojawia się pytanie, które zadaję się w muzeach i w artystycznym kręgu: „dlaczego mamy ufać oku znawcy, a nie programowi komputerowemu ?” mówi Casadio, chociaż sama przewiduje, że znawcy zawsze będą pełnić ważną rolę w sztuce. „Sprzęty dają nam niepodważalne dane, ale to nadal człowiek stwierdza ich wygląd, co należy zanalizować i co wymaga odpowiedniej wiedzy.”

Jako naukowcy,  nadal szukają więcej dokładniejszych sposobów na osłabienie oszustw, a fałszerze robią wszystko co w ich w mocy, by nadążyć – Eastaugh opisuje to jako „wyścig zbrojny”. Eksperci uznają, że ceny dochodowe prawdopodobnie sprawią, iż trudno będzie utrzymać fałszerzy na wodzy, ale MacDougall widzi tego pozytywne strony.

„Było kilka głośnych spraw policyjnych” – mówi, włączając w to majowy nalot w Niemczech. „W ostateczności zostali oni złapani.

ER

Oprac. na podstawie: http://www.theverge.com/