Jeśli mowa jest o znaczeniu autoportretów w historii sztuki, zwykle słyszymy o Albrechcie Dürerze,  Rembrandtcie, artystach XIX wiecznych – Gustavie Courbecie, Edwardzie Munchu, czy oczywiście – Vincencie van Goghu. O malarstwie portretowym Paula Cėzanne’a wspomina się niewiele, zazwyczaj tylko marginalnie. Stanowi ono jedynie niewielki fragment twórczości artysty, a wielokrotne powracanie do tego tematu należy do najbardziej zaskakujących zjawisk w jego sztuce. Sam Cėzanne uważał się za brzydkiego i mało atrakcyjnego mężczyznę.

411px-Paul_cezanne_1861self-portrait-1864.jpg

Wśród 46 własnych wizerunków, 26 to portrety olejne na płótnie, pozostałe namalowane zostały na papierze. Wiele z nich tworzonych było w podobnej konwencji – charakterystycznej pozie, ukształtowaniu, tej samej wielkości i kadrowaniu. Każdy jest jednak na swój sposób inny, posiada cechy, typowe dla okresu, w którym powstawał. A ponieważ malarz realizował autoportrety przez całe swoje życie – stały się one, przede wszystkim, świadectwem jego artystycznej ewolucji. Jednak mimo, że autoportrety Cėzanne’a pojawiały się dość cyklicznie – nie można przyjąć założenia, że miały stanowić rodzaj tzw. dziennika intymnego. Artysta nie miał na celu pamiątkowego zatrzymywania chwil, czy też obrazowania upływającego czasu. W pracach brak jest konkretnych przestrzeni (tłem są zazwyczaj ściany) oraz rekwizytów (z wyjątkiem tych malarskich), a proces starzenia się artysty nie jest wyrazisty (zmiany można dostrzec dopiero w ostatnich autoportretach z około 1900 roku). Trwałość jednego schematu spowodowała, że ciąg autoportretów układa się w swoistą galerię wizerunków pewnego człowieka (pewnej głowy), w którym nacisk zostaje położony na akt auto-wyobrażenia.

453px-Cezanne-_Bildnis_Ambroise_Vollard

Cėzanne sprawę portretowania i przedstawiania ludzkiej twarzy stawiał zawsze  w ścisłym związku z procesem malarskiego kształtowania. Posługiwał się środkami wyrazu artystycznego jakich używał i które dominowały w innych gatunkach przez niego uprawianych. Płaszczyznowość, uproszczona forma brył, swobodne i szerokie plamy barwne znajdujące miejsce w krajobrazach czy martwych naturach niczym nie różniły się w przedstawieniach ludzkich. Przez to jego portrety początkowo przypominały odbiorcom wyłącznie niezrozumiałe, nieludzkie maski.

Przywołajmy Autoportret z paletą z Zurychu, namalowany przed rokiem 1890. Na obrazie Cėzanne przedstawia siebie jako malarza. Postać ukazana w pozycji en trois quarts stoi przed płótnem opartym o sztalugę, w ręku trzyma paletę. Mógłby to być autoportret Cėzanne’a malującego portret malującego Cėzanne’a…

463px-Paul_Cézanne_157

Centrum kompozycyjnym obrazu jest przede wszystkim – oko. Oko podkreślone przez układ i kształt czaszki oraz akcenty kolorystyczne. Oko stanowi dominantę we wszystkich autoportretach Cėzanne’a.  Ma to związek ze wspomnianym wcześniej aktem widzenia, mechanizmem rejestracji spojrzeń. Oko widzi, patrzy, rejestruje. Oko ocenia i ustala swój własny wizerunek. Symbolicznie przenosi na płótno to co dostrzega w lustrze. Jednocześnie – sportretowane – patrzy na odbiorcę, porozumiewa się z nim. Oko jest więc łącznikiem w relacjach artysta-lustro-obraz-widz, a w rezultacie mostem w kontakcie artysta-widz.
Tak jest w większości autoportretów Cėzanne’a. Jednak gdy przyjrzymy się lepiej Autoportretowi z paletą, zauważymy że oko (tylko jedno), w barwnie wykreślonym niepełnym okręgu, nie odpowiada nam spojrzeniem. Mimo, że migdał oka jest prostopadły – to źrenica jest przemieszczona. Odpowiada raczej układowi głowy. Trafia gdzieś w przestrzeń. Nie jest bowiem skierowana ani na płótno, ani nie może padać na lustro, czego dowodem jest takie, a nie inne ułożenie ciała. W jakiś sposób więc, autoportret ten łamie reguły lustrzanych odbić. Może więc nie jest to autoportret Cėzanne’a malującego portret malującego Cėzanne’a? Może to autoportret Cėzanne’a malującego coś innego? Albo nawet obraz Cėzanne’a nieprzedstawiający Cėzanne’a, ale kogoś podobnego? Czy w takim przypadku nadal możemy nazywać go autoportretem? Obraz ten jest uważany za najbardziej bezosobowy z portretów artysty. Jest przy tym najbardziej zagadkowy i pełen pytań, na które jeszcze nikt nie znalazł odpowiedzi. Ale czy jest to w ogóle możliwe?

Oprac. na podstawie:
-Łukasz Kiepuszewski, Praktyka autportretu-zagadnienie czasowości [w:] Twarzą w twarz z obrazem, red. Maria Poprzęcka, Warszawa 2003.
-Meyer Schapiro, O humanizmie malarstwa abstrakcyjnego [w:] Sztuka i człowiek,  red. Leszek Brogowski, Warszawa1990.
-Silvia Borghesi, Cezanne, Warszawa 2006.
-Wielcy malarze, ich zycie inspiracje i dzieło. Paul Cezanne, nr7,  red. Wojciech Król, Kraków 1998.

Zdjęcia: en.wikipedia.org