Wieża mieszkalna w Siedlęcinie została wpisana do rejestru zabytków polskich w roku 1949, ale na konieczność jej ochrony i wykonania prac remontowych zwracano uwagę już w raportach z lat 1919-1924. Na początku lat 20. XX w., ówczesny właściciel, hrabia Friedrich von Schaffgotsch, zlecił wykonanie zabezpieczeń dziurawego dachu i nowych okien. Malowidła ścienne zachowane na drugim piętrze wieży, odsłonięte spod warstwy tynku w roku 1887, pierwszym szerszym zabiegom konserwatorskim poddane zostały pod koniec lat 30. XX w. Jednak ich tematyka oraz wątek główny stanowić miały przedmiot badań historyków sztuki do lat 90. XX w. Wówczas wybitny znawca kultury dworskiej Jacek Witkowski, ustalił, iż dekoracja malarska południowej ściany Wielkiej Sali wieży obrazuje dwa kluczowe epizody z życia sir Lancelota z Jeziora. Dziś malowidła siedlęcińskie są jedynym na świecie, zachowanym in situ, ściennym przedstawieniem tego największego z rycerzy Okrągłego Stołu.

siedlecin 1

Wieża mieszkalna w Siedlęcinie – widok od północnego zachodu. Fot. Elżbieta Bojczuk

Od drugiej połowy XII w., kiedy to moda na romanse i opowieści o królu Arturze i jego rycerzach poczęła opanowywać Europę, ich bohaterowie zaludniali nie tylko stronice ekskluzywnie iluminowanych manuskryptów, ale także ściany sal reprezentacyjnych zamków czy domów patrycjatu. Postać samego Lancelota została wprowadzona do literatury pod koniec lat 70. XII w. przez tworzącego w tym czasie pod patronatem Marii z Szampanii Chrétiena de Troyes. Lancelot jako bohater drugoplanowy pojawił się już we wcześniejszych utworach Chrétiena, jednak to w Rycerzu z wózka, zainspirowanym – jeśli wierzyć autorowi – przez samą hrabinę Marię, wystąpił jako bohater główny. Od tej pory historia jego błyskotliwej kariery, fantastycznych przygód, ale i moralnego upadku, spisywana była zarówno wierszem, jak i prozą, i wkrótce stała się prawdziwym „bestsellerem” literatury średniowiecznej. O jej popularności świadczą wymownie nie tylko liczne wersje romansu, ale również ilość zachowanych po dziś dzień manuskryptów, częstokroć ekskluzywnie ilustrowanych. Być może jeden z takich manuskryptów posłużył za inspirację dla twórcy cyklu siedlęcińskiego.

Na Śląsku na ślady wpływów arturiańskich natrafiamy już w XIII w. Mimo że żaden egzemplarz romansów arturiańskich nie zachował się tutaj do naszych czasów, o popularności ich bohaterów świadczyć mogą między innymi imiona nadawane synom (i córkom) rodów rycerskich. Mamy zatem Iwana, Gawina, Tristana, Parsifala, Hektora czy Izoldę. Jednak najwymowniejszym świadectwem popularności legend arturiańskich pozostają tu malowidła zachowane w siedlęcińskiej wieży.

siedlecin 2

Zakres rozpoznania malowideł na drugim piętrze wieży po ich odkryciu w roku 1887 (źródło: Klose 1888, tabl. 2)

Wieża mieszkalna w Siedlęcinie pozostaje jednym z najciekawszych obiektów architektury świeckiej w Polsce oraz jednym z największych i najlepiej zachowanych obiektów tego typu na terenie Europy Środkowej. Od wczesnych lat 20. XIV w. przetrwała bez poważniejszych zmian, jest w niej niewiele przekształceń i większość jej wnętrz wygląda tak, jak w czasie, kiedy powstały. Już sama skala i wymiary świadczą o wyjątkowości tego obiektu i wyróżniają go spośród innych wież mieszkalnych zachowanych na Dolnym Śląsku. Większość z nich bowiem to siedziby rodów rycerskich, młodsze i znacznie mniejsze. Książęca atrybucja obiektu została ostatecznie potwierdzona dzięki szczegółowym ekspertyzom dendrochronologicznym, które wykazały, iż drzewa pod budowę stropów – obecnie najstarszych stropów drewnianych zachowanych w Polsce – ścięto w latach 1313, 1314 i 1315.

Jeśli wierzyć odkrywcy malowideł, Wilhelmowi Klose, który opisywał wieżę pod koniec lat 80. XIX w., pierwotnie była ona otoczona wysokim na prawie 4 metry murem obwodowym i fosą, której pozostałości są do dziś widoczne od strony północnej i wschodniej, a której przebieg od strony południowej oraz zachodniej (odcinki zasypane w XIX i na początku XX w.) udało się ustalić podczas badań archeologicznych prowadzonych rokrocznie w wieży i jej najbliższym otoczeniu. Należy również wspomnieć, iż pierwotnie wieża była zwieńczona krenelażem, którego ślady są widoczne po dziś dzień na najwyższej kondygnacji.

Architektura 4 (1)

Wielka Sala na drugim piętrze wieży mieszkalnej w Siedlęcinie z unikatowymi malowidłami przedstawiającymi sir Lancelota z Jeziora. Fot. Artur Wosz

Jednak elementem stanowiącym o jej absolutnej wyjątkowości jest wyposażenie. Niewiele zachowało się z bogatych zapewne niegdyś wnętrz – poza malowidłami. To właśnie one i ich tematyka świadczą o wysokiej świadomości fundatora oraz jego funkcjonowaniu w kręgu zachodnioeuropejskiej kultury dworskiej. A fundatora upatruje się dziś w osobie Henryka I, księcia jaworskiego, tego samego, który we wczesnych latach swego panowania zlecił wzniesienie samej wieży. Książę Henryk wywodził się z linii Piastów śląskich, której przedstawiciele utrzymywali szczególnie bliskie związki z dworami Europy Zachodniej i pielęgnowali modne wówczas ideały kultury rycerskiej. Zatem wielce prawdopodobnym jest, iż to właśnie książę Henryk zlecił wykonanie dekoracji malarskiej Wielkiej Sali na drugim piętrze wieży.

siedlecin 3

Dekoracja malarska Wielkiej Sali na drugim piętrze wieży w Siedlęcinie. Fot. Artur Wosz

Malowidła zdobiące południową i częściowo zachodnią ścianę Wielkiej Sali na drugim piętrze wieży są najstarszymi w obecnych granicach Polski malowidłami ściennymi o tematyce świeckiej i jedynymi na świecie, zachowanymi in situ, ściennym przedstawieniem sir Lancelota z Jeziora. Jeszcze w latach 70. XX wieku w wieży Frugarolo w Piemoncie znajdowały się malowidła młodsze o prawie siedemdziesiąt lat od siedlęcińskich, również przedstawiające sceny z legendy o Lancelocie, jednak przez wzgląd na zły stan samej wieży, zostały one zdjęte z jej ścian i przeniesione do muzeum w Alessandrii koło Turynu. Nie można ich zatem oglądać we wnętrzu, w którym powstały. To czyni malowidła siedlęcińskie absolutnie wyjątkowymi.

siedlecin 4

Fragment dekoracji malarskiej Wielkiej Sali na drugim piętrze wieży, z wnęką okienną. Fot. Artur Wosz

Według najnowszych ustaleń powstały one w latach 1320-1330. Ich twórca, anonimowy artysta, przybył na Śląsk najprawdopodobniej z terenów dzisiejszego pogranicza niemiecko-szwajcarskiego, z tak ważnych w owym czasie ośrodków kultury dworskiej jak Zurych czy Konstancja. Świadczą o tym bliskie podobieństwa pod względem styl i prowadzenia narracji między polichromiami siedlęcińskimi a malowidłami zachowanymi w katedrze i w jednym z domów patrycjatu w Zurychu,  przede wszystkim jednak w kościele pod wezwaniem św. Aborgasta w pobliskim Winterthur.

„Czytanie” scen siedlęcińskiego cyklu powinno odbywać się poczynając od dolnego pasa wzwyż, w poziomie, od lewej do prawej strony, jak w przypadku wielu innych średniowiecznych cyklów malarstwa  ściennego, czy historii ukazanych na rzeźbionych tympanonach, na przykład w katedrach w Paryżu, Wiedniu czy Strasburgu.

Dolny pas malowideł ukazuje początki błyskotliwej kariery sir Lancelota z Jeziora oraz wydarzenia, które miały dać początek jego chwale. Świeżo pasowani na rycerzy Lancelot i jego kuzyn Lionel wyruszają na wyprawę, podczas której pragną dowieść, iż w pełni zasługują na miano rycerzy Okrągłego Stołu. Kolejna ze scen ukazuje jak zdrożeni udają się na spoczynek. Lancelot układa się do snu pod drzewem jabłoni, podczas gdy Lionel staje na warcie. Niestety, także i on zasypia (pogrążona we śnie postać wsparta na rękojeści miecza). Wtedy to zostaje zaskoczony, napadnięty i uwięziony przez Tarquina. Lancelot budzi się i stacza z tym ostatnim zaciętą walkę. Pokonawszy go uwalnia Lionela i pozostałych rycerzy przetrzymywanych przez Tarquina w niewoli. Scena samego pojedynku została ukazana na malowidłach, jak również scena następująca po niej, oddzielona wnęką okienną, ukazująca dwóch rycerzy, z których jeden przyklęka przed drugim. Przedstawieni rycerze to najprawdopodobniej Lancelot i dwukrotnie przezeń uratowany z opresji i tym sposobem okazujący mu wdzięczność marszałek Keu.

siedlecin 5

Pojedynek Lancelota i Tarquina. Dolny pas malowideł Wielkiej Sali na drugim piętrze wieży. Fot. Artur Wosz

Górny pas malowideł obrazuje wydarzenia, które doprowadziły do upadku moralnego bohatera oraz upadku całego arturowego królestwa: uprowadzenie Ginewry przez Meleaganta oraz jej cudzołożny związek z Lancelotem. Samej wyprawy Lancelota, mającej na celu ocalenie królowej, jego rozlicznych cierpień i upokorzeń, które w czasie jej trwania stają się jego udziałem, a które on, by ratować ukochaną, znosi dzielnie, na ścianach siedlęcińskiej wieży nie ukazano. Anonimowy mistrz uwiecznił za to zakończenie tej historii, ukazując – już za wnęką okienną – parę kochanków trzymających się za lewe dłonie, symbol miłości nieprawej.

Wnęka okienna w ścianie południowej ozdobiona została przedstawieniami świętych, proroków i starotestamentowych królów oraz wyobrażeniem „niebiańskiej Jeruzalem”.

Realizacja projektu w Wielkiej Sali nie została ukończona. Szkice do malowideł zachowane na ścianie zachodniej, uważane za nieukończone dzieło autora cyklu zdobiącego ścianę południową, świadczą o tym, iż prace zostały przerwane. W czym należy upatrywać tego przyczyny? Nie wiemy. Być może  była to śmierć fundatora, być może śmierć samego artysty, a może do głosu doszły względy praktyczne, czyli brak środków finansowych na ukończenie kosztownego przedsięwzięcia. Według Jacka Witkowskiego szkice na zachodniej ścianie wyobrażają pojedynek Lancelota z Sagramourem le Desreez oraz uleczenie Urry’ego de Hongre.

siedlecin6

Nieukończony fragment dekoracji malarskiej na ścianie zachodniej Wielkiej Sali w postaci szkiców do malowideł. Pojedynek Lancelota i Sagramoura de Desreez oraz uzdrowienie Urry’ego de Hongre. Fot. Przemysław Nocuń

Sceny przedstawiające historię Lancelota w połączeniu z przedstawieniem św. Krzysztofa oraz sceną określaną jako „Memento mori” mają wydźwięk symboliczny i moralizatorski. Św. Krzysztof, obok św. Jerzego i św. Marcina z Tours, jeden z głównych patronów rycerstwa średniowiecznego, ma przypominać o wierności Chrystusowi, tym samym wierności ideałom wyznawanym przez każdego rycerza chrześcijanina. Lancelot z kolei jest przykładem tego, który zawiódł i z powodu grzesznej miłości do żony swego suwerena wierności owej nie dochował. Postaci ukazane na malowidłach mają przestrzegać zapewne przed złym postępowaniem i jego konsekwencjami.

W roku 2006, z inicjatywy nowego właściciela wieży (Fundacji „Zamek Chudów”), malowidła zostały poddane kompleksowej konserwacji, która nie tylko ocaliła je od zniszczenia, ale pozwoliła również na odczytanie i uczytelnienie niektórych ich elementów oraz określenie zafałszowanej miejscami kolorystyki. Malowidła można oglądać w wieży cały rok, codziennie, zarówno w sezonie letnim, jak i zimowym.

Oprac. na podstawie:
– Allaire Gloria, Arthurian Art in Italy w The Arthur of the Italians: the Arthurian Legend in Medieval Italian Literature and Culture pod red. Allaire Gloria i Psaki F. Regina, Cardiff 2014.
– Cetwiński Marek, Początki rodów rycerskich ziemi jaworskiej w Śląski Tygiel, Częstochowa 2001.
– Jasiński Kazimierz, Rodowód Piastów Śląskich, Tom II, Wrocław 1975.
– Marek L., Nocuń P., Knights of the Round Table of the Tower in Siedlęcin, Silesia, (w:) Acta Militaria Mediaevalia t. IX (red. P. Kotowicz), Kraków-Rzeszów-Sanok 2013.
– McCash June Hall, Chrétien’s Patrons w A Companion to Chrétien de Troyes pod red. Norris J. Lacy i J. T. Grimbert, Cambridge 2008.
– Nocuń Przemysław, Wieża książęca w Siedlęcinie w świetle dotychczasowych badań, Siedlęcin – Pękowice – Kraków 2016.
-Witkowski Jacek, Szlachetna a wielce żałosna opowieść o Panu Lancelocie z Jeziora: dekoracja malarska Wielkiej Sali wieży mieszkalnej w Siedlęcinie, Wrocław 2002.


Katarzyna Ogrodnik-Fujcik
– anglistka specjalizująca się w literaturze brytyjskiej, z zamiłowania mediewistka, w czynnej służbie na dworach pierwszych Plantagenetów, zwłaszcza Henryka Młodego Króla, o którym od pięciu lat prowadzi anglojęzycznego bloga. Miłośniczka wieży mieszkalnej w Siedlęcinie i jej skarbów.